piątek, 3 lutego 2017

Marzenia – Trzyletnie zapiski.



Trzyletni przegląd moich marzeń.
(2015) Marzyć każdy może, tyle ile chce. A po co komu marzenia? Marzenia są dla każdego, po to aby je spełniać. Był taki czas w moim życiu, że byłam pozbawiona wszelkich marzeń, nie marzyłam o niczym, zwyczajnie nie potrafiłam. Żyłam tu i teraz z dnia na dzień. Nie było to dobre, w tamtym czasie byłam szara czarna a czasami nawet bezbarwna.
Od pewnego czasu jestem kolorowa, nie jestem całkowicie czarna czy szara. Ubieram się wzbogacając swój ubiór kolorem. Kolory nie odnoszą się tylko do ubrań, moje marzenia są kolorowe. Spojrzenie na świat, też już nie jest szare i czarne.

(2015) Kiedyś czytałam blogi, marząc aby posiadać swój własny blog. Marzenie dojrzewało latami, marzenie o pasji, a nie o „darmówkach” jak to określiła już niejedna "blogini". Te marzenie właśnie się spełnia, pomimo, że jego realizacja wymaga czasu, ciągłego uczenia się, czasami nawet wkładu pieniężnego, mnóstwo pracy i radzenia sobie z obecnym blogowym zapleczem. Powoli marzenie jest dopracowywane i uzupełniane. Obecny stan realizacji marzenia wygląda następująco:
 (2016) Na blogowanie aktualnie nie mam czasu oraz przede wszystkim motywacji (nie tyle co kiedyś). Ostatnie wpisy były dla mnie bardzo ważne i nie mogłam się pogodzić z komentarzami z d… (nie wszystkie zostały opublikowane). Komentarze totalnie oderwane od treści wpisu i nic nie wnoszące, wręcz odbierające sens poruszanym tematom. Czy będę blogować dalej? Czas pokaże.
(2017) Starego bloga zamykam na dniach, pozostało tam dosłownie kilka wpisów. Obecny blog niestety nie jest pozbawiony pustych komentarzy. Posty którymi chciałam zdziałać coś więcej niż pokazywanie kosmetyków zostały niedocenione, nieprzeczytane. Wpisy jak ja to nazywam „konsumpcyjne” mają najwięcej wyświetleń. Marzę o jednym, abym nadal była sobą w prowadzeniu bloga i nie patrzyła na to, że konsumpcjonizm rządzi. Marzę aby ta pasja stała się przyjemną pracą.

(2015) Nie wiem jakim cudem mój stary telefon z kiepskim aparatem zmienił się na nowy szybszy, lepszy z ostrzącym aparatem. Fakt nie mam jeszcze wymarzonego aparatu (cyfrówki czy lustrzanki), ale powoli do celu. Znając życie te marzenie spełni się już niedługo.
Marzenie o laptopie, który by się nie wieszał i był pozbawiony kilku wad nadal kiełkuje. Jednak mam nieodparte wrażenie, że w granicach roku będę miała nowy, szybki i lekki laptop.
(2016) Telefon z aparatem zamieniałam na aparat cyfrowy. Marzyłam rok temu o laptopie, który w niedługim czasie kupiłam i mam go do chwili obecnej dobrze, się sprawuje, a jego specyfikacja odpowiada moim potrzebom. Pisząc krótko - marzenie zrealizowane w pełni.
(2017) Laptop ma się dobrze, pasuje do moich potrzeb. Aparat cyfrowy przejął Narzeczony. Obecnie oboje szukamy nowego, tylko dla mnie. Kwestia kilku dni. Telefon też zmieniłam na lepszy. W tej dziedzinie nie mam nowych marzeń.

(2015) Patrząc na sam proces blogowania, myślę, że powolutku się rozwijam i dopracowuję to co wymagało doszlifowania. Łukasz korygując moje teksty też zauważa pewien progres.
Zatem marzenie blogowe trwa, spełniania się i rozwija.
(2016) Patrząc na sam proces blogowania został on zahamowany, pracuje czasami nawet prawie po 60 godzin tygodniowo. Gdy mam mniej godzin w tygodniu wolę odpocząć lub odgruzować nasz pokój i nadgonić zaległe obowiązki.
(2017) W końcu mam czas na rozwój, raz wykorzystuje ten czas lepiej a raz gorzej. Tak nadal marzę, aby mieć wyróżniającego się jakością bloga. Dużo już umiem, ale jeszcze więcej muszę się nauczyć.

(2015) Kiedyś, kiedyś marzyłam o tym, aby być na mega „imprezie” na czerwonym dywanie w czerwonej sukni/sukience. Marzenie nieosiągalne spełniło się, w momencie w którym nikt tego się nie spodziewał. Mało, tego zawsze marzyłam o hucznych zaręczynach to również się spełniło. Nawet nie marzyłam, że w takich momentach będzie mi towarzyszył fotograf, kamerzysta a po powrocie do kraju fotoreporterzy z gazety. Marzyłam żeby mieć kilka stówek w ręku i wydać je pełni na siebie, ubrania, bielizna, kolorówka itp. Spełniło się to. Teraz marzę o ślubie w czerwonej sukni (nieślubnej) na hawajskiej plaży tylko z panem młodym, świadkami i fotografem.  Czuję, że te marzenie spełni się w ciągu pięciu lat.  Zatem kiedyś nieosiągalne, poza zasięgiem stało się osiągalne i w zasięgu.
(2016) Zaręczyny nadal mam w pamięci ;). Dzięki temu, że zarabiam tyle aby kupić sobie co tylko chcę, „z głową” mogę pozwolić sobie na kupno wszystkiego co mi się wymarzy. Marzenie o ślubie na Hawajach musi jeszcze trochę poczekać i nie wiadomo czy „Hawaje” bo to synonim pięknego miejsca na plaży. Do realizacji tego marzenia zostały mi 4 lata ;).
(2017) Kilka spraw trzeba jeszcze zamknąć przed ślubem. Ślub będzie na pewno w pięknym miejscu, marzę o tym. Czerwona sukienka, nieślubna nadal jest wymarzoną kreacją. Jedno marzenie w tej kwestii mam już spełnione - zestaw ślubny Lego stanie na ślubnym torcie. Rzeczy materialne grają mniejsza role w moim życiu i jest mi z tym lepiej. Spokojnie mam jeszcze 3 lata ;).

(2015) Aktualnie marzę o idealnej cerze. Te marzenie również wymaga mnóstwa pracy. Zwracam uwagę na to co jem i co piję. Kosmetyki powoli zmieniam na te mniej kontrowersyjne. To będzie długi proces, jednak mam nadzieje, że marzenie się spełni za kilka miesięcy. Chcieć to móc.
(2016)  Jeśli chodzi o moją cerę, niestety pracuję w miejscu gdzie wszechobecny jest kurz. Czego bym nie jadła i jakiego kosmetyku nie używała, skóra i tak jest narażona na takie a nie inne warunki w pracy.
(2017) Na zdjęciach moja cera wygląda na idealną, w rzeczywistości jest zanieczyszczona, starania o piękną cerę trwają. Nadal o tym marzę i staram się o to.

(2015) Marzę o średniej wielkości domu dopasowanym do naszych potrzeb, ale i do potrzeb naszych przyszłych dzieci. Marzę o ogródku z dużą całoroczną szklarnią i drzewami egzotycznymi, warzywami oraz owocami. Marzenie na chwilę obecną nie osiągalne i poza zasięgiem. Jednak myślę, że za dwa lata będziemy mieszkać w takim domu. Wiem, co mnie czeka. Za 3 miesiące będziemy wynajmować niewielkie mieszkanie w Glasgow. Ciasne, ale będziemy w nim mieszkać we dwoje i powoli odkładać pieniądze na nasze marzenie. Wiem, jedno uda się nam.
(2016)  O pięknym domu ze szklarnią nadal marzę. Glasgow zamieniałam na miasto w Holandii i co prawda pół roku później, ale odkładamy pieniądze na nasze marzenia, nawet sporo nam się udało zaoszczędzić.
(2017) Jestem w Polsce. Tu jest moje miejsce. Na wymarzony dom przyjdzie czas.

(2015) Marzę o jeszcze jednej sprawie, aby jedna w moich licznych pasji była realizowana na niespotykanym poziomie i była moją pracą. Tak, marzę o tym. Jeszcze długa droga,  wiem o tym, że najpierw będę wykonywać mało ambitną pracę i z czasem będę zmieniać na lepszą. Wiem, jedno to się uda, ale wymaga czasu i pracy.
(2016) Marzenie o pasji zostało zabite, przebicie się na polskim rynku było zbyt trudne. Póki co wolę swoją zwykłą prace.
(2017) Swoje dotychczasowe umiejętności i wiedzę postanowiłam przekazać dalej. Ponadto czynnie wspieram pewien kreatywny projekt.

(2015) Marzeń mam o wiele więcej, jednak póki co skupiam się na tych kilku.
Tekst nie jest idealny, jest jaki jak ja.
Moje słowa, moje marzenia i mój sposób formułowania zdań.
Mój blog to ja, nieoczywisty, kreatywny i wielotematyczny.
Ja to rozwój.
Każdy ma prawo do marzeń nie zapominajcie o tym.
Marzcie i spełniajcie kolejne swoje marzenia.
(2016) Czy miałam i mam nowe marzenia? Tak, te mniejsze zostały już spełnione.
Czy warto marzyć? Jak najbardziej.
(2017) Nowe marzenia pojawiają się w moim życiu cały czas. Świadczy o tym choćby mojawishlista. Jedne jest łatwiej spełnić a inne trudniej. 

Mam jeszcze bardzo osobiste marzenia, jeśli je spełnię na pewno dam Wam o tym znać.
Marzycie? Macie marzenia? Kiedy ostatnio udało się Wam spełnić Wasze marzenie?

Cicha – PoCichemu.