sobota, 28 stycznia 2017

Denko nr 3.






Zapraszam na pustaki z grudnia i stycznia.




1.     Pianka do mycia twarzy Himalaya Herbals do skóry od normalniej do tłustej. Używałam jej do domywania resztek makijażu biorąc prysznic. Pompka dawała idealną ilość pianki. Moja skóra się z nią polubiła, kiedyś do niej wrócę. Cena w stosunku do jakości jest przyzwoita. Kupicie ją między innymi w Rossmanie: 150 ml za 17,99 zł.

2.       Płatki rozświetlające pod oczy L’biotica z drobinami złota. Działały zwyczajnie, niczym się nie wyróżniły. Nie szkodziły, przeciętne. Dobrze trzymały się pod oczami. Nie wiem czy do nich wrócę. Cena 7,99 zł za 3 x 2 szt.

3.     Maseczki z Rival de Loop ujędrniająca i oczyszczająca. Skóra po nich była odświeżona, spektakularnych efektów nie było, ale też  nie zaszkodziły. Za rzadko je używałam, żeby zauważyć jakieś szczególne efekty. Cena to max 1,99 zł za sztukę.

4.     Płatki kosmetyczne aloe vera BeBeauty. Spełniały swoją rolę, nie rozwarstwiały się. Polecam.

5.     Krem pod oczy all about eyes Clinique. Miniaturka 5 ml, krem nie wywarł na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia, skład też nie zachwyca. Nie wrócę do niego, poszukam czegoś tańszego i lepszego. Zdaję sobie sprawę, że są osoby które go uwielbiają.

6.     Serum do twarzy custom-repair Clinique. Używałam je regularnie i zgodnie w jego przeznaczeniem, mimo tego nie zauważyłam szczególnej zmiany na skórze twarzy. (Pewnie teraz napiszecie, że marudzę.) Była to miniaturka 15 ml. Biorąc pod uwagę cenę wersji pełnowymiarowej, poszukam czegoś tańszego i bogatszego składem.

7.     Krem pod oczy custom-repair clinique, miniaturka 5 ml. Miał lekko perłowy kolor który dawał złudny efekt rozświetlenia. Krem mi nie zaszkodził, ale też nie działał rewelacyjnie.

8.     Krem na dzień spf15 custom-repair moistrurizer Clinique, miniaturka 5 ml. Nadawał się pod makijaż, nawilżał na przyzwoitym poziomie. Nie wrócę do niego.

9.     Sztyft do ust soflips  Dax malina z zieloną herbatą z  SPF 20, 2 g za 10 zł. Bardzo delikatnie nawilżał, powodował lekkie mrowienie. Nie radził sobie z spierzchniętymi ustami. Nie wrócę do niego.

Moja cera jest zanieczyszczona w strefie T, z kilkoma widocznymi naczynkami i kilkoma dorodnymi zmarszczkami być może dlatego nie widzę spektakularnych efektów kosmetyków. Mam nadzieje, że przyjdzie czas i dopasuję kosmetyki do swoich potrzeb. Póki co szukam, testuję, porównuję i analizuję.


10.      Żel pod prysznic N53 Amber, 150 ml. Przeciętny żel pod pysznić wzmacniający zapach perfum. Pienił się przywozicie, robił co miał robić. Nie wrócę do niego, bo nie mam dostępu do holenderskiej drogerii.

11.      Żel pod prysznic E, 100 ml. Dość kiepski żel pod prysznic o duszącym zapachu sztucznej a’la róży o dziwnej konsystencji galaretki. Nie wrócę do niego.

12.     Sephora myjący peeling złuszczający Coco (recenzja-klik)

13.  Szampon do włosów Mięta i Wiązówka wodna, miniaturka 60ml. Przyjemne naturalne zaskoczenie, idealny szampon do drugiego mycia włosów. Mimo wysokiej ceny kiedyś do niego wrócę.

14.    Antyperspirant Rexona Invisible black + white diamond, wersja skompresowana 75 ml. Był bardzo wydajny, chronił. Kiedyś do niego wrócę. 

Macie jakiś kosmetyk z mojego denka? Znacie te marki?

Cicha – PoCichcemu.


*Każdy jest inny i ma inne preferencje wobec jednego produktu.