wtorek, 4 października 2016

Sephora myjący peeling złuszczający Coco (Nowość).



Sephora myjący peeling złuszczający Coco (Nowość).
Pojemność: 160 ml.


Cena: 49 zł.

Dostępność: Sephora stacjonarnie oraz on-line. Dostępny w 9 wariantach zapachowych. 


Opis producenta: znajdziecie tutaj.
 
Opakowanie: plastikowe, czarno białe. Zabezpieczone pazłotkiem. Na opakowaniu brak nazwy w języku polskim, jedynie pod naklejka na nakrętce dwie informacje: „myjący peeling  do ciała” oraz „w przypadku kontaktu z oczami, przepłukać je wodą”.

Konsystencja: gęsta, płynna guma. Początkowo peeling jest ciężki do rozprowadzenia zachowuje się jak rozpuszczona guma. Z czasem po kontakcie z większa ilości wody lepiej się rozprowadza po ciele. Finalnie tworzy coś rodzaju delikatnego olejku myjąco-peelingującego ciało. 

Zapach: sztuczny, daleko mu do prawdziwego kokosa. Po użyciu  utrzymuje się delikatny, kremowy zapach z lekką nuta kokosa przez dłuższą chwilę. 

Wydajność: moim zdaniem, wystarczy na maksymalnie 10 użyć, aczkolwiek jest to kwestia indywidualna.
Ubytek po 2 użyciach.
Działanie u mnie: początkowo produkt wzbudził moje mieszane uczucia. Gumowa konsystencja nie była zbyt przyjemna, odczucie jakbym nadkładała na ciało jakiegoś "gluta" (dosłownie). Jednak w kontakcie z większą ilością wody peeling przybierał coraz przyjemniejszą formę. Finalnie uzyskałam delikatna piankę peelingującą. Przy spłukiwaniu miałam problem w miejscach gdzie peeling nie był wystarczająco rozmasowany z wodą. Producent zapewnia nas, że jest to produkt do codziennego stosowania co czyni go niewydajnym. Złuszczenie jest delikatne jak w przypadku peelingującego żelu pod prysznic.
Peeling nie spowodował uczuleń, podrażnień oraz nie przesuszył skóry.




Podsumowanie: produkt nie zachwycił mnie swoim działaniem. Nieszczególnie urzekła mnie konsystencja, zapach czy działanie. Jest to przeciętny produkt, który znajdziemy w tańszej wersji w zwykłej drogerii. Oczywiście zużyję go ale kolejnego opakowania nie kupię. Czy polecam: jest to kwestia indywidualna. Być może są osoby które pokochają konsystencje płynnej gumy, delikatny zapach podobny do kokosa oraz delikatne złuszczenie. W moim przypadku miłości brak.

Cicha – PoCichemu.


Skład: Auqa, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Xanthan Gum, Prunus Armeniaca (Apricot) Seed Power, Parfum (Fragrance), Styrene/Acrylates Copoplymer, Disidium Laureth Sulfosuccinate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Coco-Glucoside, Sodium Chloride,Glyceryl Oleate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, PEG-150 Pentaerythrityl Terastearate, Citric Acid, Polyquaternium-7, Sodium Hydroxide, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Coumarin, Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract, PEG-40 Hydrogenenated Castrol Oil, Tocophelor, Hydrogenenated Palm Grycerides Cirate, Lecithin, Acorbyl Palminate.

*Każdy jest inny i ma inne preferencje wobec jednego produktu. Recenzja prezentuje moje prywatne i szczere odczucia.
* Post nie jest sponsorowany i nie powstał w ramach współpracy.