piątek, 28 października 2016

Denko nr 1


Jedni nazywają to denkiem, inni pustakami. Chodzi o produkty które zużyłam w ostatnim czasie.




Więc w ostatnim czasie zużyłam:
Maseczki:


  1. Przeciwzmarszczkowe  płatki pod oczy - Rival de Loop. Działają poprawnie, nie szkodzą. Wielką ich zaletą jest, że trzymają się na swoim miejscu. Przyjemnie chłodzą i nawilżają. Tego czy są przeciwzmarszczkowe, trudno mi ocenić.
  2. Nawilżająca maska w płacie – Rival de Loop. Maska była dobrze nawilżona. Taka na 10-15 minut leżenia plackiem. Oczekiwań wobec niej nie miałam wysokich. Skóra po użyciu była nawilżana i to wystarczyło. 
  3.  Maska w płacie aloesowa -  Collagen. Poprawna maska była bardzo nasączona, w opakowaniu pozostało sporo „żelu” aloesowego. Kolejna maska do leżenia plackiem przez 20-30 minut. Skóra była wyraźnie nawilżona i rozpromieniona.
  4. Płatki pod oczy miód – Sephora. Dość drogie (19 zł) płatki pod oczy działają poprawnie. Moim, zdaniem niewarte swojej ceny, choć było obficie nasączone. Płatki również na leżenie plackiem. 
  5.  Maska do ust/na usta masło shea - Sephora. Bardzo fajna maska do stosowania na usta. Fajnie się trzyma. Efekt po użyciu utrzymywał się cały dzień. Efekt lekko napompowanych ust. Cena to 9 zł.


Pielęgnacja Twarzy:

1. Płatki kosmetyczne Maxi – BeBeauty. Bardzo poręczne płatki. Jednym płatkiem jestem w stanie zmyć wstępnie makijaż. Delikatne i jednocześnie nie rozwarstwiają się. Tutaj solidne polecam (HIT), do zmywania makijażu. 
2. Serum naprawcze – Estee Lauder (miniatura 7ml). Moje rozczarowanie, niestety. W rejonie moich nielicznych, widocznych naczynek szczypał. Zużyłam je na rejony bez naczynek. Zużyłam za małe opakowanie, aby cos więcej o nim powiedzieć. Jednak to nie moja bajka. 
3.  Pomadka ochronna – Kruidvat. Mój absolutny hit za grosze. W pierwszych dniach za granicą uratowała moje usta. Wtedy bardzo zależało mi na czymś tanim a dobrym. Taka była ta ochronna pomadka (kupiona na promocji za grosze). Nawilżała i chroniła moje usta przed holenderską pogodą. 
4.  Nawilżający krem do twarzy na dzień – Diadermine. Poprawny krem kupiony na promocji 1+1. Nawilżał, nie podrażniał. Delikatnie pachniał, szybko się wchłaniał. Robił wszystko to, co od niego oczekiwałam.
5. Płyn micelarny 3w 1 – Ganier. W promocji można go kupić za 9,99 zł za 400 ml. Świetnie sprawdza się  do wstępnego demakijażu jak i ostatniego  jego etapu. Doskonale odświeża skórę. Jest bardzo wydajny. Taki mój hit, trzecie opakowanie już jest na mojej półce w łazience.


Pielęgnacja ciała:

1. Żel pod prysznic o zapachu białego lotosu – Therme Skincare. Kupiony w promocji wraz w kuferkiem, peelingiem, mgiełką i miniatura masła(50ml) do ciała za 8 euro. Całkiem poprawny żel pod prysznic. Mył, nie wysuszał skóry, robił to co powinien. Przyjemnie pachniał. 
2. Scrub pod prysznic o zapachu białego lotosu – Therme Skincare. Całkiem poprawny kosmetyk. Ścierał delikatnie martwy naskórek, pozostawiał przyjemny zapach. Kupiony w zestawie. Robił to co miał robić.
3. Oczyszczający szampon do włosów – Garnier. Poprawny szampon. Domywał włosy, nie przesuszał ich. Nie podrażniał skalpu i dobrze się pienił.

Znacie którykolwiek kosmetyk  z mojego denka? Może Wam coś się bardziej sprawdziło niż mi?

Kosmetyki zostały zakupione w następujących miejscach: 
  •  Rossmann (Budapeszt),
  • DM  (Budapeszt),
  •  Kruidvat (Waalwijk),
  • Biedronka (Olsztyn).

Z racji, że denko nie jest miejscem na długie recenzje ograniczyłam się do określeń: hit, całkiem poprawny, poprawny  czy rozczarowanie  oraz do kilku słów.

Cicha – PoCichemu. 

*Każdy jest inny i ma inne preferencje wobec jednego produktu.