piątek, 16 września 2016

Patriotyzm konsumencki, a realia.



Nie raz słyszałam:

  • kupuj na targu,
  • kupuj tylko polskie marki spożywcze, bo według (podkreślam) jednego instytutu są najlepsze na rynku,
  • kupuj tylko polskie ciuchy,
  • kupuj tylko polskie kosmetyki,
  • polskie to dobre,
  • wspieraj  polski rynek.

No dobra, wszystko jak to mówią: „ pięknie, ładnie” ale pojawiają się "ale".
Na przykładzie ziemniaków, które są teraz tanie. Idę do zieleniaka kupuję kilogram ziemniaków za 1,50 zł. Wracam do domu, zaczynam obierać. Niestety widzę, że te polskie ziemniaki były nawożone zbyt mocno. Połowa ziemniaków ląduje w koszu, za 1,50 zł mam 0,5 kg ziemniaków na obiad.
         Idę do supermarketu kupuję kilogram ziemniaków za 0.50 zł. Wracam do domu, obieram je na obiad, otrzymuje około 0,75 kg ziemniaków. Przed zakupem sprawdzam oczywiście kraj pochodzenia: Polska.
Ktoś może mi powiedzieć: zmień zieleniak – ok. Tylko jest jeden mały problem, nie będę jeździć 5-6 km rowerem po ziemniaki.
Przy wyborze ziemniaków kieruję się ich wyglądem, odmianą czy smakiem. Te za 1,50 zł/kg nie ujęły mnie żadną cechą. Natomiast te z supermarketu wystarczająco zachwyciły mnie, aby kupić je ponownie.
Wniosek: kupuj to co jest dla Ciebie bardziej zadowalające.

Podobnie mają się sprawy z polska żywnością. To, że jeden instytut przeprowadził badania w których wykazano, że dany polski produkt jest najlepszy na rynku, nie przekonuje mnie. Natomiast smak polskiego, świeżego chleba, tak. Polski ser z polskiego mleka, też mnie przekonuje. Wymieniać bym mogła długo. Przy wyborze żywności głównie kieruje się smakiem i składem, na drugim miejscu jest cena.

Jeśli chodzi o polskie ubrania w mojej szafie były, bądź są marki:

  • House,
  •  Carry,
  •  Big Star,
  •  House,
  • Cropp,
  •  Wojas.

Jednak zaznaczam, że kupuję ubrania i obuwie, które mi się podobają wizualnie i wyglądają solidnie lub w miarę solidnie. Czasami ceny mnie przerażają np. 250 zł za spodnie z karta rabatową, czy 369 zł za buty zimowe. Korzystam z różnych akcji promocyjnych co znacznie obniża ceny towarów. Nie przykładam większej uwagi czy to jest produkt polski czy nie. Albo coś mi się podoba albo nie, niezależnie od kraju pochodzenia.

Z polskich kosmetyków aktualnie używam marek: Apis i Floslek czy Inglot. Kiedyś używałam Ziaja, Bielenda czy Pharmaceris. Każda marka ma perełki i będę do nich wracać. I ponownie używam kosmetyki, które mi się sprawdzają niezależnie od kraju pochodzenia.

Polskie to dobre. Zgadzam się z tym w pełni, ale tylko i wyłącznie w odniesieniu do żywności. Mieszkając w dwóch krajach innych niż Polska, szczególnie to doceniłam. Polskie pieczywo, mięso czy nabiał nie maja sobie równych. Polskie sklepy za granicą mają bardzo duże zyski i wcale się temu nie dziwię.

Wspieraj polski rynek – z wielką chęcią ale w granicach rozsądku. Nie kupię spodni za 350 zł z lichego materiału i wystającymi nitkami. Nie kupię polskiego kosmetyku tylko i wyłącznie dlatego, że jest on polski. Kupię polski kosmetyk, jeśli mi się sprawdzi.

Jest wiele dobrych oraz bardzo dobrych produktów polskich zaczynając od żywności idąc przez odzież, kosmetyki i kończąc na meblach. Dobre, bo wysokiej jakości a nie tylko dlatego, że polskie.
Czy jestem patriotycznym konsumentem? Tak, ale w 50%. A czy Ty jesteś patriotycznym konsumentem?

                    Cicha – PoCichemu.